27/06/2026
Nigdy nie przypuszczałam, że napiszę taki post.
Są decyzje, których nie podejmuje się dlatego, że się chce. Podejmuje się je dlatego, że nie ma już innego wyjścia.
Od wielu miesięcy walczę o ten sklep. Miałam setki pomysłów, plany, wizję i ogromne serce do tego miejsca. Niestety coraz częściej zamiast rozwijać firmę, tylko gasiłam kolejne pożary. A gaszenie pożarów nie buduje przyszłości – ono tylko pozwala przetrwać kolejny dzień.
Dzisiaj wiem, że muszę zamknąć sklep.
Nie dlatego, że przestałam go kochać. Właśnie dlatego jest to tak trudne.
To miejsce było stworzone przeze mnie i dla mnie. Tutaj odbyły się setki pięknych rozmów. Pomagałam Wam wybierać prezenty dla bliskich, rozmawialiśmy o życiu, śmialiśmy się, czasem wzruszaliśmy. Dla wielu był to sklep. Dla mnie był drugim domem.
Popełniłam błędy. Zaufałam ludziom i uwierzyłam, że dam radę. Dziś wiem, że powinnam była bardziej słuchać tych, którzy mnie ostrzegali. To była moja decyzja i moja odpowiedzialność. Nie uciekam od niej.
Nie chcę szukać winnych. Mogę jedynie powiedzieć, że weszłam w ten biznes z sercem, a nie z chłodną kalkulacją. Dzisiaj patrzę na wiele rzeczy zupełnie inaczej.
Cena okazała się ogromna.
Długi, które narosły, sprawiły, że dziś stoję przed znacznie większym problemem niż zamknięcie sklepu. Jestem samotną mamą dwóch synów i doszłam do momentu, w którym martwię się już nie tylko o firmę, ale także o to, jak zapewnić nam wszystkim bezpieczne miejsce do życia. Paradoksalnie to właśnie dalsze utrzymywanie sklepu oddala mnie od tego celu, bo każdego dnia generuje kolejne koszty.
Dlatego podjęłam decyzję o całkowitej likwidacji sklepu.
Dosłownie – do ostatniego produktu.
Gdybym miała gdzie przechować porcelanę i wszystkie piękne rzeczy, które znajdują się na półkach, prawdopodobnie zamknęłabym drzwi już jutro. Nie mam jednak takiej możliwości. Każdy dzień zwłoki oznacza kolejne wydatki.
Dlatego dziś proszę Was o pomoc.
Jeśli od dawna planowaliście kupić filiżankę, kubek, porcelanę, kawę, herbatę, prezent dla bliskiej osoby albo po prostu coś, co wpadło Wam w oko – przyjdźcie.
Pomóżcie mi sprzedać wszystko, co zostało.
Każdy zakup to dla mnie nie tylko sprzedaż. To krok bliżej do zamknięcia tego rozdziału i zatrzymania lawiny kosztów, która ciągnie mnie na dno.
Nie piszę tego po to, żeby się nad sobą użalać.
Piszę, bo wierzę, że warto mówić prawdę. W mediach społecznościowych łatwo pokazywać tylko sukcesy. Ja chcę pokazać również to, że można popełnić błąd. Że można zaufać niewłaściwie. Że można stracić bardzo dużo. Ale można też wziąć za to odpowiedzialność i mieć odwagę powiedzieć: „Tak, pomyliłam się. Teraz muszę to naprawić.”
Nie wiem jeszcze, jak będzie wyglądał mój kolejny rozdział.
Wiem natomiast jedno.
Nie żałuję ani jednego uśmiechu, ani jednej rozmowy, ani jednego prezentu, który wspólnie wybraliśmy. To miejsce miało duszę dzięki Wam.
Jeżeli chcecie zabrać ze sobą kawałek tego miejsca, będzie mi ogromnie miło.
A jeśli nie planujecie zakupów, to udostępnienie tego posta będzie dla mnie równie wielką pomocą.
Dziękuję każdemu z Was za obecność. ❤️
Zapraszam ul. Kraszewskiego 46, Pruszków
https://maps.app.goo.gl/dkm8cNb64ikMAkh58?g_st=ic
Otwarci będziemy we wtorek.